Posty

biebrza (sen)

Obraz
(Utońmy odrobinę w mojej narracyjnej próbie oniryzmu i zniknijmy w lecie) Nie był to wyjazd pełen niesamowitych ornitologicznych obserwacji. Nie będzie ujęć wodniczek, derkaczy, ani nawet skrawka łosia. Będą sny, zachody oraz niedosłowne wschody, trochę zieleni i nieostrości. To czas tak bardzo przesiąknięty latem, jak tylko to sobie można wyobrazić. Zanurzmy się we własnych esencjach ciepła. W zapachach upalnych wieczorów, kolorach zachodu, chłodnej wodzie rzeki z nenufarami. W smugach, które późnym wieczorem oplatają pola.

(tylko) siewki na bornholmie

Obraz
czyli siewki i nie tylko tylko uwaga: zdjęcia siewek (z których jestem nawet zadowolona) całkiem sporo zdjęć siewek w sumie nic innego, tylko zdjęcia siewek proszę o trochę pomocy z oznaczaniem spojrzenie nieco bardziej krajoznawcze: Bornholm to duńskie widoki, które w mojej głowie wywołują uczucie małej sprzeczności. Trochę dziwnie się czuję, gdy widzę skandynawskie domki powtykane między pola zbóż i kukurydzy (oraz między elewatory zbożowe). Surrealistyczny obraz, wciąż nie mogę się przyzwyczaić. To urzekająca czystość, schludność; dopasowane do siebie budynki, teoretycznie indywidualne, ale stanowiące spójną całość. O tym, gdzie jestem, przypominają mi głównie wąskie chorągiewki z duńską flagą, przy prawie każdym domu.

małe liski nieuchwytne po polu skaczące

Obraz
i komary zjadajonce Cześć. Dzisiaj będzie o małych, płochliwych, ale ciekawskich stworzonkach oraz o wszystkich zdjęciach, których nie udało mi się im wykonać. Zdarzyło się to pewnego ładnego wieczora, gdy komarzyce gryzły zawzięcie, a ja zwiedzałam okolicę na rowerze, brnąc przez pola uprawne i zastanawiając się, ile razy wlazłam na teren prywatny. Mijałam kolonię brzegówek na ogrodzie, która chyba chwile świetności ma za sobą, czasem pozostając przytłaczająco pustą; kląskawki i potrzeszcze siadające na najwyższych gałęziach, żeby sekundy później odlecieć dalej oraz zające, czasem nagle i szybko, a czasem leniwie i dziwnie ociężale zrywające się z niespodziewanych miejsc przy dróżce. To były takie trochę typowe momenty. W pewnej chwili zastanowiłam się po prostu 'hej, a co tam stoi tak nieruchomo'. Wtedy spotkałam je po raz pierwszy.

ktoś ma sobie na ogrodzie kolonię brzegówek

Obraz
Cześć! Witajcie w małym poście podsumowującym ostatnie dni. W dzisiejszym raporcie miesiąca: zachody słońc, dużo zdjęć oraz względnie mało, i to nieskładnego tekstu. Zapraszam cieplutko.

rano

Obraz
cześć! Myślę, że dzisiejszy post można nazwać odrobinę spontanicznym (o ile którykolwiek z tekstów można nazwać spontanicznym), a przynajmniej mniej przemyślanym. Otóż ostatnio postanowiłam sobie wesoło, że kolejnego dnia wstanę rano o jakiejś chorej godzinie i wybiorę się na długi i fajny rower. Tak w ramach odpoczynku po nadmiarze reakcji międzyludzkich w Święta. Okazało się, że miejsce, w które mnie wywiało, ma całkiem spory potencjał. Tak więc zawitałam tam aż dwa razy w ciągu ostatnich dni, i teraz zapraszam was do obejrzenia kilku  f a j n y c h  f o t e k. Tak a propos galerii fotografii - możecie zerknąć w nową zakładkę na blogu (Galeria) - znajdziecie tam zdjęcia, które najbardziej lubię z moich zbiorków. Zapraszam cieplutko. Co sprawia, że trasa w stronę Chrząstawy jest tak wyjątkową ścieżką ornitologiczną?

Cały wiatr Fuerteventury

Obraz
(chyba część pierwsza, bo pewnie wyjdzie kobyła) Zawartość: dużo miedzianych widoczków, ptaki ze słowem "kanaryjski" w nazwie, czasem jakiś wulkan. Cześć! Pozwoliłam sobie tutaj na mały throwback - wracam do wpisu, który czeka zaległy od wakacji. Wystawiłam go trochę na odczekanie, aby dojrzał i nabrał odrobinę więcej polotu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taki przeskok czasowy. Będzie to dość obszerny post ze względu na duuużą ilość zdjęć - zdjęć, które wciąż zalegają mi w szufladzie, a ja czuję, że historie stojące za każdym z nich muszą zostać opowiedziane. (Niektóre są nawet całkiem może ciekawe.)

Liczenie hipotetycznych gęsi

Obraz
SZOK! Liczyli gęsi, których nie było [ZOBACZ ZDJĘCIA] czyli  * Dolina Baryczy  * urokliwe barwy zachodu słońca  * tłiczowanie najpiękniejszego i najlepszego ptaka dzieciństwa  * rysowanie martwych biedaków  * najbardziej miękki wschód słońca Dobrze, a teraz kilka spraw na początek. Rozpoczynam studenckie życie, chciałabym powiedzieć że z pełną parą, ale nie wiem za bardzo co to oznacza. Najważniejszą informacją w październiku było dla mnie, że, uwaga, nagle dostałam się na ASP. To było... baaaardzo nagłe, w czasie, kiedy już sobie spokojnie studiowałam biologię. Między ekologią a organizmami zarodnikowymi dostałam telefon.  Głupio mi się teraz przyznać ale wahałam się, na szczęście moi rodzice nie mieli wątpliwości. ("Nad czym ty się w ogóle zastanawiasz????!?!?!") No bo wiecie... jak się już nie dostanie, to trzeba jakoś znieść gorzki smak porażki, i całe 3 miesiące najdłuższych wakacji spędziłam przyzwyczajając się do myśli o...