Popularne posty
O wszystkim i o niczym
Dawno mnie tu nie było... Na początku pragnę Was poinformować, że poprzedni wpis zajął w konkursie 2 miejsce ! http://www.otopjunior.org.pl/pl/nowosci/ptasiewiesci/wyniki_konkursu_relacja_edp Wciąż jeszcze niecierpliwie czekam na książkę Kruszewicza i kubeczek termiczny. Wzięłam się ostatnio za większe rysowanie. Teoretycznie maluję cały czas, ale zwykle w zeszycie, po jakichś skrawkach i różnych zakamarkach. Mam pod klawiaturą też jakąś pomiętą kartkę i jak coś się ładuje, to sobie bazgram. Kilka mniejszych prac: Ludzi kompletnie nie umiem rysować! Poza tym od tego roku chodzę na zajęcia plastyczne raz w tygodniu i do tej pory skończyłam dość dużą sowę (format bodajże A2) z jabłkami zamiast oczu. Niby miała być tyto alba , ale coś chyba nie wyszło... Zawiśnie sobie w grudniu na wystawie w IMPARCIE (takie Wrocławskie centrum sztuki), może wtedy zrobię zdjęcie. Tematem pracy była kompozycja z jabłek, ale gdzieś tego ptaka musiałam wcisnąć. Na zajęciach aktualnie szk...
Toruński konkurs fotograficzny
Witajcie! Tym razem obiecany post o Toruniu. Na początku chciałam Wam bardzo podziękować za wsparcie i głosy w głosowaniu internetowym :)) Dzięki temu zajęłam (uwaga fanfary proszę) II miejsce ! Jak już wiecie, we wrześniu postanowiłam spróbować swoich sił i wysłać prace na konkurs fotograficzny organizowany przez stowarzyszenie Tilia z Torunia. Konkurs składał się z kilku etapów. W pierwszym jury dokonało oceny nadesłanych prac i wybierało dwadzieścia najlepszych – po dziesięć w dwóch kategoriach wiekowych. Później najlepsze zdjęcia zostały umieszczone na stronie internetowej, a ostateczne wyniki zależały od ilości głosów internautów. Na końcu wszyscy autorzy wybranych dwudziestu zdjęć zapraszani byli na warsztaty fotograficzne w Toruniu. W październiku zadzwoniła do mnie pewna pani. Z początku nie odebrałam telefonu, bo mam wiecznie wyciszony dźwięk, ale potem podjęłam odważną decyzję i zdecydowałam się oddzwonić. Była to jedna z organizatorek konkursu, która chciała ...
Zimowo?
Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór. I szczęśliwego nowego roku. A właśnie, już nowy rok, a śniegu wciąż brakuje. Czasami, kiedy zaczyna już trochę prószyć, przychodzi nadzieja na prawdziwą zimę. Niestety zostaje bardzo szybko rozwiana, podobnie jak ten cały śnieg, który przed chwilą tu był, o, właśnie tu. Nie wiem jak u Was, ale u mnie sytuacja przedstawia się tak jak powyżej. Jest zimno, nieprzyjemnie, a białego puchu ani grama. Prawie jak jesień, ale taka brzydsza, bo drzewa już dawno zrzuciły swoją kolorową szatę. Mimo wszystko postanowiłam rozpocząć dokarmianie ptaków. Wyciągnęłam mój stary poczciwy karmnik bez daszka i z poobrywaną korą dookoła, ale wciąż sprawuje się całkiem dobrze. Goście przylatują mniej więcej w takim samym składzie co w zeszłym roku, no, może z kilkoma zmianami. Dobrze, ale wszystko od początku. 29 grudnia 2014 Poprzedniego dnia karmnik został usadowiony w ziemi, 29 grudnia rano wciąż czekał na pierwszych głodnych podróż...
Cały wiatr Fuerteventury
(chyba część pierwsza, bo pewnie wyjdzie kobyła) Zawartość: dużo miedzianych widoczków, ptaki ze słowem "kanaryjski" w nazwie, czasem jakiś wulkan. Cześć! Pozwoliłam sobie tutaj na mały throwback - wracam do wpisu, który czeka zaległy od wakacji. Wystawiłam go trochę na odczekanie, aby dojrzał i nabrał odrobinę więcej polotu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taki przeskok czasowy. Będzie to dość obszerny post ze względu na duuużą ilość zdjęć - zdjęć, które wciąż zalegają mi w szufladzie, a ja czuję, że historie stojące za każdym z nich muszą zostać opowiedziane. (Niektóre są nawet całkiem może ciekawe.)
Karmnik, część druga
:) Cześć. Jaki dzisiaj piękny, zimowy dzień. Spadło dość dużo śniegu i można było nareszcie poczuć prawdziwy styczeń. Na dworze zimno, ale i tak idąc do domu co chwilę zatrzymywałam się, aby popatrzeć na zmieniony, bajkowy świat. Bo biały puch nie był taki jak zwykle - leciał powoli, lekko, majestatycznie, a nawet romantycznie. Bardzo lubię takie widoki. W karmniku niewiele się zmieniło od ostatniego wpisu, ale chciałabym się z Wami podzielić zdjęciami, które wykonałam w ciągu kilku ostatnich dni (głównie w karmniku, ale będą też moje odwieczne zmagania z mysikrólikiem). 3 stycznia, sobota Z początku do ptasiej stołówki nieśmiało zaglądały bogatki . Później przyleciały dzwońce i zrobiły ogromny harmider. Zdołały je wygonić tylko mazurki , które przyleciały tak licznie, że inne ptaki nie miały szans. Spokojny, zapatrzony w dal, rozmyślający nad sensem życia dzwoniec... ...ale to tylko pozory! Ledwo się mieściły... Zaraz zaraz... czy ta bogatka usiadł...














































Komentarze
Prześlij komentarz