Zimowo?

Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór.
I szczęśliwego nowego roku.

A właśnie, już nowy rok, a śniegu wciąż brakuje. Czasami, kiedy zaczyna już  trochę prószyć, przychodzi nadzieja na prawdziwą zimę. Niestety zostaje bardzo szybko rozwiana, podobnie jak ten cały śnieg, który przed chwilą tu był, o, właśnie tu.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie sytuacja przedstawia się tak jak powyżej. Jest zimno, nieprzyjemnie, a białego puchu ani grama. Prawie jak jesień, ale taka brzydsza, bo drzewa już dawno zrzuciły swoją kolorową szatę.

Mimo wszystko postanowiłam rozpocząć dokarmianie ptaków. Wyciągnęłam mój stary poczciwy karmnik bez daszka i z poobrywaną korą dookoła, ale wciąż sprawuje się całkiem dobrze. Goście przylatują mniej więcej w takim samym składzie co w zeszłym roku, no, może z kilkoma zmianami. 

Dobrze, ale wszystko od początku.

29 grudnia 2014
Poprzedniego dnia karmnik został usadowiony w ziemi, 29 grudnia rano wciąż czekał na pierwszych głodnych podróżnych. 
W tym czasie udałam się na mały spacer po ogrodzie, aby osobiście zaprosić niektóre osobniki.

Na starej wierzbie sąsiada, tuż przy naszym płocie, żerował kowalik. Wcześniej w ogródku widziałam go tylko raz, kiedy chował się wśród zawiłych gałęzi jesionu. Na szczęście tym razem pokazał mi się w całej okazałości :) 


Pod choinkami żerował niepozorny strzyżyk, ale odwracał się, kiedy robiłam tu zdjęcia. 


Po drugiej stronie ogrodu też trochę się działo. Dało się słyszeć uporczywe bębnienie dzięcioła dużego, ale był zbyt nieśmiały, żeby się pokazać w całości. Był też grubodziób, ale tylko na chwilę i daleko. Jedynym wdzięcznym obiektem do fotografowania był kos (tak właściwie pani kosowa). Grzebała zawzięcie z jesiennych (?) liściach i tylko od czasu do czasu podnosiła wzrok.


Po powrocie do domu i gorącej herbatce rozpoczęłam obserwacje z okna. Mam dobry widok na karmnik, tylko szkoda że przez szybę zdjęcia nie wychodzą najlepiej. 

Daleko przy płocie usiadł sobie gil. Pierwszy raz mnie odwiedził, może kiedyś zaprowadzi tu całą swoją gromadkę?



Jednak jako pierwsze jedzenie wypatrzyły bogatki (i kilka modraszek). Już po kilkunastu minutach tłumnie obsiadły wszystkie choinki dookoła. 



Przez jeden dzień miały spokój, bez żadnych bójek. Reszta stołówkowiczów przyleciała dopiero później.

30 grudnia 2014
W karmniku z godziny na godzinę działo się coraz więcej. Rano oprócz sikor przylatywały też sierpówki. Niestety z trudem dostawały się do środka, dlatego później zdecydowały się żerować na ziemi.

Wybaczcie jakość...
Pojawiły się też zięby. One też wolą zawsze skubać ziarna pod karmnikiem, kiedy jakiś ptak niechcący wysypie.


Później było kilka awantur - wkroczyły sójki. Co jakiś czas płoszą innych gości i same zajmują się jedzeniem. Czasami trudno im się dostać do środka, ale to ich w żadnym wypadku nie zniechęca.


Najpierw jedna, potem kilka...



31 grudnia 2014
Do karmnika zawitały już dzwońce - największe awanturniki. Siedzą i pożerają wszystko, wyganiając innych. 



Tego dnia również wyszłam sobie na spacerek. Zamiast strzyżyka był mysikrólik, ale on oczywiście ma ADHD i zdjęcie wyszło jak wyszło. Mimo to uwielbiam te ptaszki :))


A pod koniec, kiedy już kierowałam się do domu, natknęłam się na pełzacza. Myślę, że to leśny, ale na 100 procent pewności nie mam. Może Wy coś podpowiecie?...


Dobrze, żeby już nie przedłużać, żegnam się z Wami. Mam nadzieję, że zamęczył Was ten dość długi (może nawet za długi) post. 
Jeszcze raz szczęśliwego, ptasiego roku.
Dobranoc! :)

Komentarze

  1. Pełzacz leśny. (kształt ''schodka'', krótki dziób) Genialne zdjęcia, a najbardziej do gustu przypadł mi dzwoniec :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, dzięki za pomoc :)

      Usuń
  2. Zgadamy się z rudzikiem. Kształtu schodka czytać nie umiem ale krótki dziób i jasny brzuch wskazują na leśnego. Sporo gości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dość sporo :) Dzięki za komentarz.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Wspaniała relacja, wspaniali biesiadnicy, ten strzyżyk i mysikrólik to coś co mnie się marzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno niedługo do Pani przylecą :) Trzymam kciuki i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia :) Widać, że odrobinkę chociaż jest u Ciebie śniegu. U mnie też go nie ma, chyba, że jakieś marne reszki od ostatniego opadu (tylko kiedy to było?). Do mnie raczej nic nie przylatuje. Powiesiłam kulę z tłuszczu, ale muszę powiesić i karmnik. On zaś znajduje się w domku na wsi, nie przywieziony sprzed roku. A za nic w świecie nikomu nie chce się po niego jechać. Wygląda, że muszę kupić nowy.
    Sporo gatunków tam masz. Ja bym chciała zobaczyć mysikrólika czy strzyżyka. Albo, żeby chociaż w połowie tak dużo jak do Ciebie przylatywało do mnie ptaków do "stołówki".
    Pozdrawiam! :)
    I zapraszam do mnie, jak byś chciała zajrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dłuuugi i wyczerpujący komentarz :)
      Na pewno niedługo znajdą się jacyś goście, powodzenia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Super zdjęcia, wiele ciekawych gatunków odwiedza Twój karmnik :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nie można zaprzeczyć :) Ciekawa zima w tym roku :)
      Pozdrawiam, dziękuję za komentarz.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rysunki!

Szkicownik!

Dolina Baryczy