Posty

Wyświetlam posty z etykietą mazury

dużo różnych rybitw na raz

Obraz
post zawiera:   ptasie przedszkole, lazurowe smugi, mały ptasi raj, dramatycznie wspomnienia pochylni na kanale elbląskim, naprawdę dużo rybitw. Oto raport z dwutygodniowego wyjazdu, na którym, wracając do korzeni, prowadziliśmy koczowniczy tryb życia, a do snu codziennie kołysały nas fale. 

Mazury, część pierwsza, czyli błotniaki zwane kaniami

Obraz
Witajcie! Bardzo źle to przeżywam, ale już za tydzień wakacje się kończą, a po nich czeka na mnie nowa szkoła - liceum. Już na samą myśl o tym ręce mi się trzęsą... Dobra, żeby jakoś wybrnąć z tych koszmarnych rozmyślań, przenieśmy się kilka dni wstecz, do miasteczka zwanego Giżyckiem. Właśnie tam zaczęła się moja przygoda. Dzień przyjazdu, sobota, 15.08 Wieczór, powoli zachodzi słońce. Mieszkamy na łódce, więc musimy znaleźć jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy przybić i przenocować. Po jakimś czasie zatrzymujemy się na dzikim brzegu, gdzie rośnie las. Jednak aby dostać się na ląd, trzeba zanurzyć się w wodzie... Na szczęście woda sięga tylko do połowy ud.  Przeprawiwszy się przez tą jakże trudną drogę odkrywam, że niestety w lesie nie czekają na mnie żadne ptaki. Spotykam tylko kilka niebieskich ważek.  Późniejszym wieczorem, kiedy już mam zamiar kłaść się spać, zauważam żurawie. Przerywają tą nieco druzgocącą ciszę swoim klangorem. Wychylam się przez ...

Kochaj Mazury!

Obraz
Witajcie :) Kilka tygodni temu wyjechałam na siedem dni do Krainy Wielkich Jezior i jakoś tak się złożyło, że jeszcze o tym nie napisałam. Właśnie teraz nadrabiam zaległości. :) Przepraszam, że relacja jest tak mało barwna, ale niestety nie pamiętam już wszystkiego dokładnie. Poza tym postanowiłam się specjalnie nie rozpisywać, bo post byłby straaasznie długi i nikomu nie chciałoby się tego czytać. Podróżowaliśmy w małej łódce, tam też spaliśmy i ogólnie sobie żyliśmy. Codziennie zatrzymywaliśmy się w innym miejscu i takim sposobem zwiedziliśmy większą część Wielkich Jezior Mazurskich. Niestety, nie mogliśmy dostać się wszędzie. Powód - jeziorka, na których przebywały ptaki rzadsze niż zwykle, czyli na przykład Łuknajno i Dobskie, były chronione tak zwaną strefą ciszy - tylko nieliczni mogli tam wpłynąć. Zrezygnowana takim obrotem sprawy, obserwowałam jeziora, może coś zobaczę? Ale wtedy się ocknęłam. No tak, wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Nie wzięłam lornetki. Jakoś sobie...