(chyba część pierwsza, bo pewnie wyjdzie kobyła) Zawartość: dużo miedzianych widoczków, ptaki ze słowem "kanaryjski" w nazwie, czasem jakiś wulkan. Cześć! Pozwoliłam sobie tutaj na mały throwback - wracam do wpisu, który czeka zaległy od wakacji. Wystawiłam go trochę na odczekanie, aby dojrzał i nabrał odrobinę więcej polotu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taki przeskok czasowy. Będzie to dość obszerny post ze względu na duuużą ilość zdjęć - zdjęć, które wciąż zalegają mi w szufladzie, a ja czuję, że historie stojące za każdym z nich muszą zostać opowiedziane. (Niektóre są nawet całkiem może ciekawe.)
Masz wielki talent, mój mistrzu i panie ;)
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie, Inga :)
UsuńJestem pod wielkim wrażeniem.
OdpowiedzUsuńWielki talent !!!!
Och, dziękuję bardzo :))
UsuńWszystkie są niesamowite, pingwinki super wyglądają. Piękne prace!
OdpowiedzUsuńSuper :) Cienkopisowe bazgroły zdecydowanie lepsze niż to, co jest w zakładce Rysunki :)
OdpowiedzUsuń