Posty

Islandzka walka o życie

Obraz
(s01e02) finał sezonu Hæ! (czytaj: ha-i) Niesamowicie miło było mi, gdy mój poprzedni wpis zaczął cieszyć się tak sporą popularnością! Mówiła o tym ilość wyświetleń oraz Wasze komentarze i miłe słowa na facebooku, a przede wszystkim - częste wspominanie o moim blogu, gdy się widzieliśmy! Niezmiernie, bardzo dziękuję, i jestem wzruszona! Takk fyrir! A teraz rozsiądźcie się wygodnie, przygotujcie litr herbaty, a ja zapraszam Was do lektury kolejnej okropnie i ogromnie długiej islandzkiej epopei. Zgodnie z obietnicami publikuję epizod drugi naszych (Marty, Julki, mnie oraz naszego zielonego namiotu) zmagań z islandzkim klimatem.

Jak przeżyć na Islandii?

Obraz
(s01e01) Z dwiema przyjaciółkami (Marta & Julka) i wielkim zielonym namiotem na wózku?  Oraz zgubić telefon w pierwszy dzień, w pierwszym autobusie.  (nie no. nietrudno opanować tę sztukę do perfekcji)

Cisza nad Brdą

Obraz
Sierpniowe Bory Tucholskie w pewnych momentach sprawiają, że mięknie mi serduszko.  Było to miejsce bardzo urokliwe, przywodziło na myśl po raz kolejny beztroskie, sielskie, wakacyjne życie. Cudownie było szczególnie w chwilach, gdy pozostawało się częściowo samotnym, bo w polu widzenia nie było żadnych innych ludzi. W momentach, gdy jechałam na rowerze przez tucholskie lasy - gęsto ułożone smukłe sosny, których korzenie ginęły w miękkim mchu. Lub wtedy, gdy siedząc na przodzie kajaku, przepływałam pod wiszącymi tuż nad taflą wody gałęziami.

Biebrzański powiew rodzimego lata (2.5/2.5)

Obraz
Ostatniego dnia mojego wolontariatu, ja oraz Ania wybrałyśmy się nad Biały Grąd. W środę zachód słońca ukazał się naprawdę wspaniale. Przemierzając na rowerze łaciate drogi (w plamy asfaltu o różnym odcieniu szarości), mogłyśmy podziwiać niebo w całej okazałości. W pobliżu ukazała się jeszcze parka błotniaków łąkowych ( Circus pygargus ). Na okolicznych polach żerowało stadko żurawi ( Grus grus ), które pod promieniami słońca wyglądały jak zesłane z zaświatów. Tak właśnie myślałam, że to boskie stworzenia. A znad zbóż wychylił niespodziewanie głowę, tuż przy samej drodze, jeszcze ten pan: Przyznajcie, że barwy nieba były niesamowite. Granat, ciemny fiolet i delikatny róż nachodzące na siebie pasmami. Kontrastujące z nimi jasne pola zbóż oraz klangor żurawi w tle. Poniższe żurawie (oraz gęgawy ) również znalazły malownicze miejsce do pozowania, niestety okazały się dość płochliwe. Podniosłam rower rzucony pośpiesznie na brukowaną drogę i ruszyłyśmy d...

Biebrzański powiew rodzimego lata (2/2.5)

Obraz
dzień dobry znowu! a oto ciąg dalszy ... Poniedziałek okazał się dniem niezwykle pracowitym. Przydzielono mnie i Anię do pani Agnieszki, koordynatorki tej wspaniałej akcji. Była to akcja, która (jak już wspominałam) odcisnęła się szczególnym piętnem na naszej psychice. Rzecz polegała na wyrywaniu niecierpka gruczołowatego - myślę, że pierwszy człon jego nazwy nie został nadany przypadkowo.

Biebrzański powiew rodzimego lata (1/2)

Obraz
Czy to dziwne, że trzeba czasem pojechać 10 godzin pociągiem w nieznane miejsce, aby poczuć się jak w domu? ... Zaraz po przyjeździe do Osowca miałam wrażenie, jakbym spędzała wakacje na wsi u babci. Jakby była to kwintesencja wypraw na starym rowerze, zapachu ciepłego letniego wieczoru, zachodów słońca prześwitujących przez wysoką trawę.

Powrót!

Obraz
Witajcie, oto przed Wami POST POWROTNY (fanfary proszę) Jestem pewna, że przez ten czas mało kto z Was zaglądał w te strony (a raczej na tę jedną stronę). Mam nadzieję, że teraz znów trochę czytelników przybędzie, chociażby garstka mająca chęć czytać te przypadkowe zlepki zdań. Albo przynajmniej pooglądać obrazki. Czas na więcej optymizmu i relacji międzyludzkich w moim życiu. Wracam więc do pisania, bo wiem, że nie będę mogła się powstrzymać, żeby nie podzielić się wszystkim tym co mnie spotka w najbliższym czasie. Podczas ostatniej podróży uzbierało się już sporo zdjęć, które mają zbyt dużą wartość, aby tak o po prostu wstawić je bez słowa. Opiszę więc chętnie wszelkie okoliczności ich wykonania. Mam też w planach wiele innych wypraw, głównie tych dalszych i bardziej... egzotycznych, że tak powiem. I mam nadzieję że Was to zaciekawi (mnie na przykład już ciekawi jak to będzie). Jako że również zdarza mi się rysować, chciałabym abyście z chęcią przyjęli też moje twory i bazg...