Posty

rano

Obraz
cześć! Myślę, że dzisiejszy post można nazwać odrobinę spontanicznym (o ile którykolwiek z tekstów można nazwać spontanicznym), a przynajmniej mniej przemyślanym. Otóż ostatnio postanowiłam sobie wesoło, że kolejnego dnia wstanę rano o jakiejś chorej godzinie i wybiorę się na długi i fajny rower. Tak w ramach odpoczynku po nadmiarze reakcji międzyludzkich w Święta. Okazało się, że miejsce, w które mnie wywiało, ma całkiem spory potencjał. Tak więc zawitałam tam aż dwa razy w ciągu ostatnich dni, i teraz zapraszam was do obejrzenia kilku  f a j n y c h  f o t e k. Tak a propos galerii fotografii - możecie zerknąć w nową zakładkę na blogu (Galeria) - znajdziecie tam zdjęcia, które najbardziej lubię z moich zbiorków. Zapraszam cieplutko. Co sprawia, że trasa w stronę Chrząstawy jest tak wyjątkową ścieżką ornitologiczną?

Cały wiatr Fuerteventury

Obraz
(chyba część pierwsza, bo pewnie wyjdzie kobyła) Zawartość: dużo miedzianych widoczków, ptaki ze słowem "kanaryjski" w nazwie, czasem jakiś wulkan. Cześć! Pozwoliłam sobie tutaj na mały throwback - wracam do wpisu, który czeka zaległy od wakacji. Wystawiłam go trochę na odczekanie, aby dojrzał i nabrał odrobinę więcej polotu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taki przeskok czasowy. Będzie to dość obszerny post ze względu na duuużą ilość zdjęć - zdjęć, które wciąż zalegają mi w szufladzie, a ja czuję, że historie stojące za każdym z nich muszą zostać opowiedziane. (Niektóre są nawet całkiem może ciekawe.)

Liczenie hipotetycznych gęsi

Obraz
SZOK! Liczyli gęsi, których nie było [ZOBACZ ZDJĘCIA] czyli  * Dolina Baryczy  * urokliwe barwy zachodu słońca  * tłiczowanie najpiękniejszego i najlepszego ptaka dzieciństwa  * rysowanie martwych biedaków  * najbardziej miękki wschód słońca Dobrze, a teraz kilka spraw na początek. Rozpoczynam studenckie życie, chciałabym powiedzieć że z pełną parą, ale nie wiem za bardzo co to oznacza. Najważniejszą informacją w październiku było dla mnie, że, uwaga, nagle dostałam się na ASP. To było... baaaardzo nagłe, w czasie, kiedy już sobie spokojnie studiowałam biologię. Między ekologią a organizmami zarodnikowymi dostałam telefon.  Głupio mi się teraz przyznać ale wahałam się, na szczęście moi rodzice nie mieli wątpliwości. ("Nad czym ty się w ogóle zastanawiasz????!?!?!") No bo wiecie... jak się już nie dostanie, to trzeba jakoś znieść gorzki smak porażki, i całe 3 miesiące najdłuższych wakacji spędziłam przyzwyczajając się do myśli o...

Islandzka walka o życie

Obraz
(s01e02) finał sezonu Hæ! (czytaj: ha-i) Niesamowicie miło było mi, gdy mój poprzedni wpis zaczął cieszyć się tak sporą popularnością! Mówiła o tym ilość wyświetleń oraz Wasze komentarze i miłe słowa na facebooku, a przede wszystkim - częste wspominanie o moim blogu, gdy się widzieliśmy! Niezmiernie, bardzo dziękuję, i jestem wzruszona! Takk fyrir! A teraz rozsiądźcie się wygodnie, przygotujcie litr herbaty, a ja zapraszam Was do lektury kolejnej okropnie i ogromnie długiej islandzkiej epopei. Zgodnie z obietnicami publikuję epizod drugi naszych (Marty, Julki, mnie oraz naszego zielonego namiotu) zmagań z islandzkim klimatem.