Witajcie! Przepraszam was za tą dość długą przerwę w pisaniu, ale właśnie wróciłam z obozu wędrownego w Pieninach (było świetnie!) i pobytu w Chorwacji. Na pewno niedługo zamieszczę kilka zdjęć z wyjazdu :) ... Kontynuując moją norweską historię - mniej więcej tutaj docieramy do momentu, kiedy to wraz z moimi współtowarzyszami postanawiamy zwiedzić wyspę Runde. No dobra, ja postanawiam. I robię wszystko, żeby reszta się zgodziła.
Przygotowując się do dalekiej i jakże egzotycznej podróży, wklepałam w przeglądarkę "Tenerife best places". Przewijając przepełnione słońcem, wakacyjne obrazki, jaskrawe aquaparki (hipierszczęśliwych ludzi) zadałam sobie pytanie, kogo ja oszukuję. "Tenerife b i r d s"
(chyba część pierwsza, bo pewnie wyjdzie kobyła) Zawartość: dużo miedzianych widoczków, ptaki ze słowem "kanaryjski" w nazwie, czasem jakiś wulkan. Cześć! Pozwoliłam sobie tutaj na mały throwback - wracam do wpisu, który czeka zaległy od wakacji. Wystawiłam go trochę na odczekanie, aby dojrzał i nabrał odrobinę więcej polotu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taki przeskok czasowy. Będzie to dość obszerny post ze względu na duuużą ilość zdjęć - zdjęć, które wciąż zalegają mi w szufladzie, a ja czuję, że historie stojące za każdym z nich muszą zostać opowiedziane. (Niektóre są nawet całkiem może ciekawe.)
(jeżeli chcecie obejrzeć troszeczkę więcej świątecznych komiksowych bazgrołków - są już w zakładce "Rysunki") Życzę Wam tradycyjnie spokojnych, radosnych Świąt z mnóstwem jedzenia (ale żebyście później nie byli grubi). Życzę Wam również wieeeelu nowych ptasich rarytów w przyszłym roku, niezapomnianych obserwacji, niesamowitych przeżyć oraz jeszcze lepszych zdjęć i rysunków. Żebyście ciągle rozwijali swe pasje (ptasie i nie tylko), żebyście nie przestawali marzyć i dążyć do celu, żebyście byli wytrwali i cierpliwi w tym, co robicie. I żebyście na to wszystko mieli czas.
Czy to dziwne, że trzeba czasem pojechać 10 godzin pociągiem w nieznane miejsce, aby poczuć się jak w domu? ... Zaraz po przyjeździe do Osowca miałam wrażenie, jakbym spędzała wakacje na wsi u babci. Jakby była to kwintesencja wypraw na starym rowerze, zapachu ciepłego letniego wieczoru, zachodów słońca prześwitujących przez wysoką trawę.
(uwaga! tutaj zobaczycie dwa gatunki ze ścisłej top10 najpiękniejszych polskich ptaków ; znajdujące się też na oficjalnej liście top5 najpiękniejszych ptaków rodzimych z elementem niebieskim . listy są całkowicie obiektywne. trzymajcie się krzeseł.) Jechałam rowerem, nasiąkając zachodzącym słońcem, i to był pierwszy raz od długiego czasu, kiedy mogłam odetchnąć. Nie wiedziałam jeszcze, jak duży potencjał może skrywać małe płytkie jeziorko otoczone trzcinami i starymi koparkami. Zmieniło się to w dokładnie t y m momencie.
Komentarze
Prześlij komentarz