Wiosna!

Dzień dobry!
Dawno nie pisałam tu nic większego. Dzisiaj postanowiłam zebrać kilka ostatnich mniejszych wydarzeń do jednego posta. Uwaga, zaczynamy.

Ferie zimowe. U mnie skończyły się tydzień temu (nad czym bardzo ubolewam). Pierwszy tydzień spędziłam beztrosko w domu. Pewnego dnia, oglądając sobie w nocy film, zauważyłam ruch za oknem. Była dokładnie północ, a dokładnie na przeciwko mnie, w odległości może 2-3 metrów, przysiadł jasny kształt.

To. Była. Płomykówka.
Dostałam palpitacji serca, a potem zawału.
Pogasiłam wszystkie światła, które miałam w zasięgu ręki, tak aby nie płoszyć jej najmniejszym ruchem.
Nie dojrzałam szczegółów. Ale to nie szkodzi. W ogóle.

Stwierdziłam, że już skoro takie miewam szczęśliwe zbiegi okoliczności, może to ptaki mnie wzywają w teren? Jakby inaczej. Tak dawno nie zaglądałam do lasu. Chyba od... wakacji.

Tak więc następnego dnia ruszyłam się na spacer. W moim lesie nie ma zwykle wielkich rzadkości, ale zawsze trafia się jakaś okazja do zdjęć. Przeszłam szybko obok napisu "UWAGA WYCINKA DRZEW" (nic mnie nie powstrzyma przed wejściem) i skutecznie omijałam samochody i ludzi oddających się tej właśnie pracy. Przykry widok... Pocieszyły mnie tylko raniuszki skaczące optymistycznie wśród obrastających na zielono gałązek.



Zbaczając ze ścieżki znalazłam jeszcze kilka szczygłowych piórek.


Miałam okazję widzieć się jeszcze ze strzyżykiem, niestety był trochę onieśmielony.


Mogłam poczuć zaczątki wiosennej atmosfery. Czy was też napawa nieuzasadnionym, przesadnym optymizmem?...

W każdym razie zielona aura musiała szybko ustąpić tej prawdziwie zimowej, bo w drugim tygodniu wyjechałam do Włoszech (Południowy Tyrol). Czułam się przez 7 dni jak bez ręki, bo nie wzięliśmy aparatu... Chyba rozumiecie mój ból. Zresztą, na nartach i tak bym nie mogła targać ze sobą dużej torby...

Przyglądając się bliżej górskim schroniskom zauważyłam, że bardzo lubią tam się zbierać wieszczki. Z bólem serca patrzyłam na ich sylwetki na pięknym tle mglistych gór. Niestety, ten obrazek mam tylko w mojej głowie.
Mam za to kilka telefonowych zdjęć bardziej statycznych obiektów.


To nasz widok z okna

(Jakże majestatyczne, prawda?)

ciąg dalszy nastąpi...

Komentarze

  1. Piękne zdjęcia raniuszków! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję płomykówki!!! I zazdroszczę zdjęć raniuszków, mi się jeszcze nie udało wykonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno niedługo je spotkasz, dużo ich się teraz kręci wszędzie. Powodzenia i dziękuję :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Norwegia!... (część trzecia)

Rysunki!

Szkicownik!